Jak wdrażać pozytywne nawyki w domu

Zbliża się Nowy Rok, a wraz z nim staramy się „poprawić” jakość naszego życia. Noworoczne postanowienia to nie tylko rzucanie zgubnych nałogów czy kilogramów, to również czas kiedy możemy spokojnie zastanowić się co zmienić w naszym życiu, żeby nam i członkom naszej rodziny żyło się po prostu lepiej. O kwestie związane z pozytywnymi nawykami i obowiązkami zapytaliśmy pedagożkę i blogerkę Annę Jankowską z TylkoDlaMam.pl

 

Mam 2 dzieci. mam wrażenie, że najczęściej chodzę po domu i podnoszę rzeczy 🙂 Nikt po sobie nie sprząta. Jak to matka – trochę pogadam, a kończy się na tym, że sama wszystko sprzątam. Myślisz, że można to zmienić?

Ania Jankowska: Spróbowałabym kilku rzeczy w tej sytuacji. Po pierwsze warto konkretnie powiedzieć o co Ci (rodzicowi) chodzi i dlaczego oczekujesz sprzątnięcia zabawek z podłogi: „Przeszkadzają mi w gotowaniu kiedy leżą na środku kuchni”. „Nie chcę się o nie potykać w nocy jak wstanę do łazienki”. Do człowieka (nie tylko małego) prędzej dotrze komunikat typu „ja” (To mi przeszkadza) niż ogólne „Tu powinno być posprzątane”. Do dzieci przemawiają konkrety.

Nie sprawdza się natomiast gadanie „po pięć razy nad uchem”. Jeśli za tym gadaniem nie idzie żaden argument ani działanie, to tak naprawdę uczymy tym nasze dzieci tylko jednego – żeby się wyłączyć i nas nie słuchać. Warto więc ustalić z dziećmi, co się stanie z nieposprzątanymi zabawkami np. „Schowam je na 3 dni”. Nie za karę, nie żeby „dać nauczkę”, ale żeby dzieci wiedziały dlaczego Ci na tym zależy i jakie są konsekwencje ich wyboru – wybieram, że nie podniosę tego z podłogi. Jeśli wiedzą wcześniej o tym co się stanie z nieposprzątanymi zabawkami, mają szansę przemyśleć i podjąć decyzję.

Kolejna ważna rzecz to ustalenie, czym właściwie jest sprzątanie dla Ciebie i całej rodziny. Jeśli każdy członek rodziny będzie wiedział o jaki konkret chodzi, to łatwiej będzie mu brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Zupełnie inne wyobrażenie może mieć rodzic na temat posprzątanego pokoju, a zupełnie inne dziecko. Warto to ustalić, a nawet spisać lub narysować. I oczywiście te ustalenia powinny być dostosowane do możliwości i wieku dziecka. Biorąc poprawkę na to, że zupełne maluchy często zapominają o takich ustaleniach i warto im przypominać za każdym razem.

Wiele też ułatwia organizacja przestrzeni. Przecież jeśli dziecko wie, że zielone pudełko jest na klocki a niebieskie na pluszaki, łatwiej będzie mu zupełnie samodzielnie dbać o porządek.

Obowiązki. Przeczytałam na Twoim blogu, że nazywasz rzeczy po imieniu „obowiązki to obowiązki”. Czy dzieci powinny mieć obowiązki? Czy nie „zabieramy” im przez to dzieciństwa? Ja zawsze wychodziłam z założenia, że ich obowiązkiem jest zabawa, ale widać, że dzieciaki robią się starsze i potrafią podnieść worek ze śmieciami 😀 wiedzą, do czego służy odkurzacz itd. Kiedy jest czas na obowiązki dla dziecka?

Ania Jankowska: Nie znam przypadku, w którym kilka domowych obowiązków zabrałoby komuś dzieciństwo. Nooo, może Kopciuszek, ale to trochę inna relacja rodzinna i wiadomo, że tych obowiązków nie miał kilku 😉 Nie widzę też powodu żeby unikać tego słowa. Ono niczego dzieciom nie odbiera, a moim zdaniem wiele daje. Daje poczucie, że sprawy związane z obowiązkami są ważne, istotne dla życia rodziny i do takich bym dzieci angażowała przede wszystkim. Co wcale nie znaczy, że obowiązki domowe nie mogą iść w parze z z zabawą. Przecież już dwulatki mogą pomagać rodzicom dobierać wyprane skarpetki w pary, wspólnie podlewać kwiaty itd. Nasza (rodziców) w tym głowa, żeby obowiązek domowy nie kojarzył się z udręką, tylko ze wspólnie spędzanym czasem, a nawet świetną zabawą.

Zamiast zastanawiać się, na ile używanie słowa „obowiązek” odbiera dziecku dzieciństwo, raczej bym się zastanowiła, co wyrośnie z dziecka, które takiego słowa nie zna i nie uznaje. Wiele badań psychologicznych wyraźnie dowodzi, że dzieci angażowane do wykonywania obowiązków związanych z dbaniem o dom i rodzinne od najmłodszych lat, wyrastają na ludzi bardziej zaradnych, pewnych siebie, lepiej radzących sobie w dorosłym życiu. Mało tego, tacy dorośli przykładają też większą wagę do dbania o relacje rodzinne, już nawet mając własne rodziny. Mnie to przekonuje.

Pozytywne nawyki. Wiadomo, że dzieciaki uczą się przez obserwację rodziców. Jak sprawić, żeby przekazać im nawyki, które warte są przekazania – aktywność fizyczna, oszczędzanie, jedzenie zdrowych rzeczy, organizacja i planowanie czasu?

Ania Jankowska: Nie znam lepszej drogi niż przez pokazywanie, że ja (rodzic, dorosły) tak właśnie robię, na tym mi zależy. Niezależnie od tego czy chodzi o sport, jedzenie lub sprzątanie. Jeśli będę dziecku tylko mówić, że zależy mi na porządku w jego pokoju, to na mówieniu pewnie się skończy.Jeśli będę kupować książki o sprzątaniu, to pewnie na mówieniu i kupowaniu się skończy. Od mówienia warto przejść do pokazywania. I nie poprzestawać jedynie na „zezwoleniu na obserwację” (Widzi jak to robię, pewnie się nauczy w swoim czasie). Jasne, że dzieci obserwują rodziców i przejmują wiele ich nawyków (tych negatywnych niestety też), ale tak samo ważne (a nawet ważniejsze) jest uczenie dziecka i ćwiczenie (z pozwoleniem na błędy i potknięcia). Dziecko myjące naczynia pod czujnym okiem rodzica po raz pierwszy, pewnie nie zrobi tego tak jak przy piątym czy dziesiątym razie. Ale właśnie o to chodzi żeby zachęcić, pozwolić, zmotywować i pokazać jak to robić.

I tu bym wróciła do twierdzenia, że obowiązkiem dziecka jest zabawa. Chcąc nauczyć pociechę różnych sprawa, najlepiej ćwiczyć je podczas zabaw. Wykorzystując znane i lubiane przez najmłodszych obrazki, symbole, piosenki, sygnały, materiały plastyczne, rymowanki. Wszystko co sprawia, że „ćwiczenie w nabywaniu prawidłowych nawyków” wcale nie jest trudnością do pokonania, tylko wspaniałą zabawą.