Jak wrócić do regularnych ćwiczeń po wakacjach czy urlopie?

fitness

Utrzymanie codziennej rutyny wcale nie jest trudne. Wręcz przeciwnie – po kilku czy kilkunastu dniach okazuje się, że stałość poszczególnych czynności nadaje rytm całemu dniu, pozwala lepiej się zorganizować i zaoszczędzić mnóstwo czasu. A przynajmniej do momentu, gdy coś tego rytmu nie zaburzy. W przypadku codziennej aktywności fizycznej rutyna również okazuje się niezastąpiona. Obojętnie, czy lubi się ćwiczyć wieczorem, czy rano, najlepiej wyznaczyć stałą porę dnia. To pozwala uniknąć wymówek czy pozornego braku czasu. Problem pojawia się jednak po urlopie czy dłuższej chorobie – nagły powrót do stałych nawyków jest wtedy wielkim wyzwaniem.

 

Powoli do celu
Metoda małych kroków świetnie sprawdza się przy planowaniu i tak jest również w przypadku aktywności fizycznej. Po długiej przerwie trudno od razu przebiec 10 kilometrów czy wykonać wymagający godzinny trening. Łatwo o kontuzję czy zniechęcenie, które demotywuje do regularnej aktywności. Zamiast tego najlepiej na spokojnie zaplanować swoją aktywność. Przydatny będzie tu kalendarz albo planer. Trzeba prześledzić obowiązki w najbliższym tygodniu i zastanowić się, jaką ilością czasu wolnego realnie się dysponuje. Na początek mogą to być nawet dwa czy trzy lekkie, półgodzinne treningi. Na pewno znajdzie się na nie siłę nawet po dłuższej przerwie, a i czas uda się wygospodarować – w końcu 1,5 godziny w tygodniu to naprawdę niewiele.

 

Ćwiczenia jako część codzienności
Aktywność powinna na powrót stać się stałą częścią każdego tygodnia. W tym wypadku planer znacznie ułatwi więc organizację. Jeszcze lepiej powiesić go w widocznym miejscu, by mieć większą motywację i o niczym nie zapomnieć. Dobrą pomocą może okazać się planer rodzinny Familiowo. Uwzględnia on zarówno cały miesiąc, jak i tydzień. Dzięki temu można planować regularne ćwiczenia zarówno małymi krokami, jak i w szerszej perspektywie. Zapisując w jednym miejscu wszystkie obowiązki – pracę, rzeczy do zrobienia w domu, spotkania ze znajomymi, wywiadówki czy święta – do całego grafiku trzeba dopisać także treningi. Wyznaczenie konkretnych dni czy godzin sprawi, że łatwiej będzie wrócić do dawnych nawyków.

 

Przyjemność, nie obowiązek
Planowanie nie powinno jednak sprawić, że ćwiczenia będzie się traktować jak obowiązek. Widząc słowo „trening” tuż pomiędzy obowiązkami domowymi czy pracą wpisanymi do planera, można właśnie tak je potraktować. Ale to błąd. Ćwiczenia wykonuje się nie z obowiązku. W końcu nikt do nich nie zmusza. Ćwiczy się, bo się chce – lepiej wyglądać, lepiej się czuć, być bardziej sprawnym. Warto tak do tego podejść. Trening na planerze to więc nie kolejny obowiązek, ale raczej wygospodarowany czas dla siebie. A przecież czas na przyjemności czy odpoczynek również trzeba uwzględniać przy planowaniu codziennej rutyny.